Dzisiaj postanowiłam opowiedzieć o jednym z powikłań uporczywych wymiotów. Na zajęciach z interny omawialiśmy różne przyczyny dolegliwości bólowych w klatce piersiowej - skupialiśmy się głównie na bólach dławicowych, związanych z niedokrwieniem serduszka, ale w między wierszami pojawiła się ta o to jednostka chorobowa.
Niejednokrotnie doświadczyłam różnych dolegliwości bólowych w przełyku czy nadbrzuszu, niejednokrotnie też zdarzyło mi się wymiotować krwią. Bałam się, bywało, że robiło mi się słabo z przerażenia - mimo to nie potrafiłam przestać. Swoich dolegliwości nie zgłaszałam nikomu, do dzisiaj też NIKOMU się do nich nie przyznałam...najwięcej informacji o mnie zawiera mój blog. Nie byłam nigdy z nikim szczera, nie dlatego, że nie chciałam, a bardziej dlatego, że strasznie się boję o tym rozmawiać. 80% moich wszystkich dolegliwości zostawiłam dla siebie, powoli zdaje sobie z tego sprawę, że trzymanie wszystkiego w tajemnicy bywa uciążliwe, dlatego m.in postanowiłam pisać tego bloga. Mam nadzieje, że niektóre moje wpisy dotrą też do dziewczyn, które są na dość wczesnym etapie zaburzeń odżywiania - poznają konsekwencje i zmotywuje ich to, aby współpracować z terapeutami i wyzdrowieć.
Dawniej potrafiłam spędzić dużo czasu w łazience, wymiotując praktycznie już niczym, ale zmuszałam się tak długo, dopóki nie byłam pewna, że nie mam już nic, po czym i tak łykałam tabletki na przeczyszczenie. Pewnego dnia ból w przełyku i krwawienie tak mnie przeraziły, że stwierdziłam, że więcej nie dam rady tego przeżyć, tym bardziej, że stało się to "na początku", więc wymiotowałam dalej... potem już z tym skończyłam... prawie, bo kilka razy mi się to jeszcze zdarzyło, jednak od dwóch lat nie było ani jednego takiego epizodu.
Zespół Mallory-Weissa - jest to naruszenie ciągłości błony śluzowej przełyku - mówiąc prościej - uszkodzenie a nawet pękniecie jego ściany, czasem dotyczy to też żołądka. Najczęściej dotyczy to alkoholików lub chorych w trakcie dość obciążającej chemioterapii, ale u osób z zaburzeniami odżywiania, szczególnie u tych, którzy często zwracają (mi zdarzało się w najgorszym momencie do 8 razy w ciągu dnia...).
Pierwsze niepokojące objawy:
-w wymiotach pojawia się krew
-odczuwalny ból w przełyku albo nadbrzuszu
-czasem pojawiają się czarne smoliste stolce - krew przechodzi przez przewód pokarmowy
Sprawa jest dość poważna, ponieważ w momencie gdy te rany zaczynają się goić może dojść do owrzodzenia, rozwoju zakażeń. W powikłaniach obserwuje się też przedziurawienie przełyku - treść pokarmowa może przedostać się po za układ pokarmowy.
Zespół Boerhaavego - jest to całkowite pęknięcie przełyku, najczęściej rozpoznawane w przebiegu bulimii. Pierwszym niepokojącym objawem jest silny ból zamostkowy, który trzeba różnicować z ostrym zespołem wieńcowym czy też rozwarstwieniem aorty.
Obfite wymioty - szczególnie te wymuszane - powodują, że ciśnienie w naszym przełyku gwałtownie wzrasta. Fizjologicznie nasz organizm przystosowany jest to tego, aby treść pokarmową przesuwać zawsze w kierunku żołądka - dlatego człowiek stojący na głowie może połykać - tak działają mięśnie budujące rurę jaką jest przełyk. Wymuszanie wymiotów to działanie całkowicie sprzeczne z tymi mechanizmami, jest to też coś innego niż odruch wymiotny, który czasami ma na celu eliminacje m.in toksyn z organizmu. Prowokowanie zaburza funkcjonowanie mięśni i nerwów przełyku. Konsekwencjami tego wzrostu ciśnienia jest pęknięcie.
Powikłania mogą być bardzo poważne - może dojść do rozwoju sepsy, zapalenia śródpiersia - w konsekwencji dochodzi do zgonu.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz